*Oczami Dan*
Obudziłam się o dziesiątej rano. Przeciągnęłam się i uśmiechnęłam się, bo przypomniało mi się, że mam dzisiaj spotkanie z Harrym. Coś czuję, że dzisiaj będzie udany dzień. Wstałam z łóżka, przeczesałam dłonią włosy i poszłam do łazienki. Umyłam się i wzięłam prysznic. Obudził mnie. Po skończonej porannej toalecie postanowiłam zrobić sobie śniadanie. Jajecznica na maśle, a do tego sok pomarańczowy to coś czego potrzebowałam hah. Po skończonym posiłku pozmywałam. Następnie postanowiłam się ubrać, bo w końcu nie będę cały czas chodzić w ręczniku. Ubrałam to :
No i wzięłam się za sprzątanie mojego apartamentu. Miałam sporo czasu do spotkania z Harry'm. Pościeliłam łóżko, pościerałam kurze nawet podłogi zmyłam haha. Koniec końców zajęło mi to sporą część dnia. Kiedy skończyłam była godzina 14:15. Spojrzałam na telefon, a tam widniała wiadomość od Hazzy :
- Już się nie mogę doczekać :) A i chcę Cię powiadomić, że idziemy do kina :D Cieszysz się? - na co szybko mu odpisałam
- Pewnie, że się cieszę :) Z resztą ja również nie mogę się doczekać :D No to do zobaczenia w parku ;*
- Cieszę się że się cieszysz xd Do zobaczenia Dan xx
Uśmiechnęłam się i odłożyłam telefon. Poszłam pomalować rzęsy tuszem; nie lubię się malować. Wyjrzałam przez okno, by zobaczyć jaka jest pogoda. Słońce świeciło, wiatru bodajże też nie było chciałabym zostać w moim stroju, ale Harry mógłby zauważyć moje blizny, a tego nie chciałam. Postanowiłam zarzucić na siebie cienki czarny sweterek. Przejrzałam się w lustrze, i spięłam włosy w luźnego koka. Wyglądałam dość przyzwoicie. Ponownie spojrzałam się na zegarek wybiła godzina 15:00. Godzina czasu - pomyślałam.
*Oczami Harry'ego*
Poszedłem spać dość późno. Chłopacy do mnie wpadli. Jednak obudziłem się o 12:22. Byłem w miarę wyspany. Oczywiście wziąłem poranny prysznic i zrobiłem sobie śniadanie. Jadłem je w jadalni, sam jak zwykle. Louis mieszka z Eleanor, a tak to mieszkał ze mną było mi trochę smutno samemu, ale zdążyłem się przyzwyczaić. Przynajmniej chłopacy i inni znajomi mnie odwiedzają dość często. Wysłałem Sms'a Danielle, że pójdziemy do kina, bo jest fajny film więc trochę się odprężymy. Ucieszyłem się, że spodobał się jej ten pomysł. Lubię ją uszczęśliwiać. Tak sobie to uświadomiłem. Mimo, że krótko ją znam to cholernie ją polubiłem. Wiem powtarzam się, ale to coś cudownego ! Jest jeden problem, w co ja mam się ubrać ? Nie chce źle wypaść. Coś się wykombinuje. W końcu jestem Harry Styles ! haha.
*Oczami Dan *
Prze czterdzieści minut siedziałam i słuchałam muzyki. Kiedy było za dwadzieścia czwarta postanowiłam ruszyć w stronę parku. Usiadłam na wolnej ławce, i patrzałam na dzieci bawiące się w piaskownicy, zakochane pary, nawet było kilka starszych par. Cudowne przeżyć tak długo z tą jedną jedyną osobą. To nazywa się prawdziwa miłość. Nigdy jej nie doświadczyłam. Ciekawe czy doświadczę... Nie musiałam długo czekać na Harry'ego. Za pięć czwarta pojawił się w bramie od parku. Uśmiechnął się kiedy mnie zobaczył. Podszedł do mnie i mnie przytulił. A ja zmierzyłam jego strój. Wyglądał nieziemsko.
- No to co idziemy do kina? - zapytał się pokazując tym samym jego dołeczki.
- Tak. Chodźmy, a tak w ogóle na jaki film idziemy? - zapytałam się kiedy wychodziliśmy z parku
- Kupiłem bilety na ' Spring Breakers ' czy jaki to ma tytuł . - zaśmiał się - może być ?
- Tak - uśmiechnęłam się - podobno dobry film
- A po kinie idziemy do mnie - znowu się wyszczerzył
- Jak to do ciebie ? Nic o tym nie wspomniałeś - szturchnęłam go w ramię
- Oj tam oj tam - zaśmiał się - zapomniałem, ale chyba że ni chcesz to zrozumiem - posmutniał trochę
- Chcę tylko nic nie wspomniałeś - od razu się uśmiechnął. Droga do kina minęła nam szybko, ponieważ wygłupialiśmy się i wgl. Dobrze się czujemy w swoim towarzystwie. Hazza poszedł w kolejkę, aby wejść do sali, a ja szybko kupiłam popcorn. Film był bardzo fajny. Hazza i ja dużo się śmialiśmy. Oczywiście po wyjściu kilka fanek zrobiło sobie z nim zdjęcia, wzięły autografy i porozmawiały z nim ze mną również. Co było miłe z ich strony. Directioners są takie kochane. Ej przecież ja też jestem. haha. Nigdy bym w to nie uwierzyła, że pójdę z jednym z moich idoli do kina. Heh miłe zaskoczenie. Marzenia się spełniają więc jej nie traćcie. Po kinie jak powiedział Harry poszliśmy do jego domu. Spacer był dość długi, bo dom Hazzy był nie najbliżej. No, ale czy kiedyś spacer komuś zaszkodził? Raczej nie. Było już ciemno i zrobiło się chłodno. Mi w krótkich spodenkach i sweterku narzuconym na bluzkę na ramiączkach było strasznie zimno.
- Dan ty się znowu trzęsiesz ! Czemu nie mówisz, że jest Ci zimno ? - zapytał ściągając swoją bejsbolówkę.
- No bo nie ma potrzeby - uśmiechnęłam się
- Oj kochana tak to nie będzie. - narzucił na mnie bejsbolówkę i ją zapiął. Przytulił mnie do siebie i tak już szliśmy do jego domu. Było mi o wiele cieplej.
- Nie jest lepiej ? - zapytał z uśmiechem na twarzy
- Jest. I to o wiele - zaśmiałam się
- No widzisz? To chyba nic trudnego powiedzieć ' Harry zimno mi ' co nie? - zapytał sie
- Nie jest to trudne, ale ja..ja jakoś tak nie umiem.. no wiesz o co mi chodzi - puściłam mu oczko na co on się uśmichnął
- Tak wiem o co - znowu się uśmiechnął i w końcu dotarliśmy do jego domu.
Rzucił mi się w oczy zegar wiszący na ścianie, wskazywał godzinę 22:34.
- Harry jest już późno. - powiedziałam odwieszając bejsbolówkę na wieszak
- Tak wiem. Możesz przecież u mnie ponownie nocować - wyszczerzył się, a ja się zaśmiałam
- Czyli co znowu śniadanie do łóżka i te sprawy tak ? - zaśmiałam się ponownie
- No wiesz... To można wliczyć haha nie no dotrzymasz mi towarzystwa. Nie lubię być sam - zrobił minę kota ze shrek'a
- Oj no dobra - i poszłam w stronę kuchni
- Ej gdzie idziesz? - krzyknął idąc za mną
- Do kuchni. Chcesz kakao ? - zapytałam się
- Tak z chęcią - już był w kuchni i oparł się o blat
- Zaraz będzie gotowe - posłałam mu ciepły uśmiech i czekaliśmy, aż mleko się zagrzeje.
Kiedy wypiliśmy gorący napój porozmawialiśmy jeszcze chwilę i pokazał mi pokój gościnny w którym miałam spać. Szybko zasnęłam. To był niesamowity dzień.
___________________________________
No i jest kolejny rozdział :)Mam nadzieję, że się podoba :)
Dziękuje za te miłe komentarze bardzo mnie to motywuje :*
Jeśli się tobie podoba skomentuj <3
Następny rozdział w sobotę :3 #MUTCH #LOVE
sobota, 6 kwietnia 2013
poniedziałek, 1 kwietnia 2013
Rozdział 5
*Oczami Dan*
Obudziłam się gdzieś około godziny 9. Rozciągnęłam się, i jeszcze przez chwilę poleżałam. Obróciłam głowę w prawą stronę i na poduszce zauważyłam szarą bluzę. Zapewne należała do Harry'ego. Niepewnie ją chwyciłam, przyciągnęłam do siebie i powąchałam. Jego zapach był cudowny, taki...męski. Szybko odłożyłam bluzę. Jednak nie powinnam tego robić. Wstałam i powolnym krokiem zeszłam do salonu. Zobaczyłam słodko śpiącego Harry'ego. Cały rozłożony na kanapie, a koc leżał na podłodze. Postanowiłam go przykryć. Delikatnie go przykryłam, chciałam go pogłaskać po włosach. Lecz w odpowiednim momencie powstrzymałam tą chęć. Nie wiem czemu chciałam to zrobić, ale długo się nad tym nie zastanawiałam i postanowiłam zrobic mu śniadanie jak i sobie. Zagrzałam mleko na kakao, poszukałam chleba, masła i kubków. Uwinęłam się dość szybko. Kanapki i dwa kubki z gorącym napojem postawiłam na tacę i poszłam do salonu. Usiadłam się na przeciw Harry'ego i przez chwilę mój wzrok spoczął na jego twarzy. Na jego twarzy zaczęły pojawiac się grymasy, wyglądało to komicznie . Zaczął się chyba właśnie budzić.
Przeciągnął się i spojrzał się na mnie.
- O hej Dani - promiennie się do mnie uśmiechnął i ujrzałam jego dołeczki w policzkach
- No hej. Głodny ?
- Jeszcze się pytasz? Pewnie, że tak
- No to proszę, gorące kakałko i kanapki - podałam mu tacę i się uśmiechnęłam.
- Dziękuje. - upił łyk gorącego napoju i się na mnie spojrzał - Długo mi się przyglądałaś - uśmiechnął się i wziął gryz kanapki.
-C-co? O co tobie chodzi? Ja? No co ty...pfff
- przecież czułem na sobie twój wzrok głuptasie haha, lubię jak się czerwienisz
- O boże znowu? uhh nie patrz na mnie jak mam buraka na twarzy ! - rzuciłam w niego poduszką
- haha masz jeszcze większego - zaczął się śmiać jak opętany
- haha. Bardzo śmieszne. - powiedziałam ironicznie
- Oj. Nie gniewaj się. prooooooszę - uśmiechnął się pokazując szereg białych zębów i te jego dołeczki
- No dooobra. Ale Harry kiedy ty mnie odwieziesz do hotelu ?
- Eee... Nie wiem jutro, po jutrze, za miesiąc...nigdy - ostatnie słowo powiedział tak cicho że niedosłyszałam.
- Co powiedziałeś? No weź Hazza ja muszę sie wynieść i wprowadzić do nowego mieszkania
- Jezu. Spieszy Ci się. Nie podoba Ci się u mnie?
- Podoba, bardzo, ale przyznaj my się prawie nie znamy..zaledwie dzień, czy to nie dziwne że od razu u cb spałam i wgl.
- Może trochę. Lubię Cię, bardzo cię polubiłem i tak jakoś wyszło. Jesteś zła? - zapytał i się usiadł obok mnie.
- Nie. Po prostu... a z resztą zawieź mnie do hotelu - wstałam i szłam ku drzwiom
- Hej. Czekaj. A moje ubrania ? haha
- Oddam Ci je przy następnej okazji! - krzyknęłam i pobiegłam w stronę samochodu. Harold ruszył za mną. Szybko nam droga minęła. Pośmialiśmy się, gadaliśmy. Od dłuższego czasu się tyle nie śmiałam. Poczułam się w końcu radosna. Zapomniałam na chwilę o przykrościach. Przy nim wszystko widziałam w kolorowych barwach .
Kiedy dojechaliśmy na miejsce, Harry zaczął niepewnie...
- Dan? - zapytał jego ochrypniętym głosem
- Tak?
- Chciałabyś się może jutro spotkać? No wiesz w Starbucksie czy parku? - strasznie się denerwował. To do niego nie podobne.
- Tak. Czemu nie. Powiedz o której i gdzie, a przyjdę - oznajmiłam z uśmiechem
- To wspaniale. Hmmm..może park o godzinie szesnastej?
- Ok. Jesteśmy umówieni tak?
- Jak najbardziej - uśmiechnął sie, a ja chciałam wysiąść z samochodu, ale mnie pociągnął za rękę - nie mam numeru twojego telefonu
- A no tak - uśmiechnęłam się i wyciągnęłam z kieszeni jego dresowych spodni mój telefon. - podaj mi swój telefon, to wbiję Ci mój numer
- Okej. Trzymaj - podał mi swój telefon, a ja mu się wpisałam pod ' Danielle :* '
- Gotowe. A teraz podaj mi swój numer - podałam mu mój telefon i wykonał ta samą czynność jaką ja wykonywałam chwilę wcześniej. - Dzieki Harry. - uścisnęłam go i wyszłam z pojazdu.
Udałam się do pokoju, lecz zanim weszłam do hotelu pomachałam na pożegnanie Harry'emu. W drodze do apartamentu sprawdzałam jak mi się wpisał. Zapisał się tak ' Hazza :* ' uśmiechnęłam się do siebie i otworzyłam drzwi do mojego pokoju. Postanowiłam od razu wziąć prysznic i przebrać się w swoje rzeczy. Po długim ciepłym prysznicu przebrałam się w to :
Usiadłam przed telewizorem i zaczęłam przeglądać kanały. Oglądałam film pt. ' Wciąż Ją Kocham ' piękny film. Wzruszyłam się. A rzadko mi się to zdarza. hah. Cały dzień mi tak zleciał. Z natury jestem leniem. Więc o 19 poszłam się położyć do łóżka. Chciałam być wyspana na jutrzejszy dzień z Harrym. Cholernie go polubiłam, mam nadzieję, że wyjdzie z tej znajomości wspaniała przyjaźń .
*Oczami Harryego*
Kiedy mi pomachała już mi jej brakowało. Dobrze na mnie działa. Jest taka radosna i pogodna. Chociaż coś musiało się wydarzyć, bo nerwowo zachowała się jak zaproponowałem jej przenocowanie... Może już wariuję, ale wydaje mi się, że w przeszłości coś się jej stało. Dowiem się tego, na pewno. A do tego jest taka samotna. Nie ma nikogo prócz..prócz teraz mnie. Teraz muszę się nią zaopiekować. Tak. Zostanę jej przyjacielem i będę jej bronił jak tylko mogę. Nie pozwolę, żeby była smutna.
_________________________________________
No i jest kolejny rozdział ! Dziękuje za te miłe komentarze :)
Jeśli chcecie być informowane to piszcie do mnie na TT @swagybravery
Jeśli się podoba skomentuj, bardzo dużo to dla mnie znaczy xx
Następny rozdział myślę, że za tydzień w piątek :)
Obudziłam się gdzieś około godziny 9. Rozciągnęłam się, i jeszcze przez chwilę poleżałam. Obróciłam głowę w prawą stronę i na poduszce zauważyłam szarą bluzę. Zapewne należała do Harry'ego. Niepewnie ją chwyciłam, przyciągnęłam do siebie i powąchałam. Jego zapach był cudowny, taki...męski. Szybko odłożyłam bluzę. Jednak nie powinnam tego robić. Wstałam i powolnym krokiem zeszłam do salonu. Zobaczyłam słodko śpiącego Harry'ego. Cały rozłożony na kanapie, a koc leżał na podłodze. Postanowiłam go przykryć. Delikatnie go przykryłam, chciałam go pogłaskać po włosach. Lecz w odpowiednim momencie powstrzymałam tą chęć. Nie wiem czemu chciałam to zrobić, ale długo się nad tym nie zastanawiałam i postanowiłam zrobic mu śniadanie jak i sobie. Zagrzałam mleko na kakao, poszukałam chleba, masła i kubków. Uwinęłam się dość szybko. Kanapki i dwa kubki z gorącym napojem postawiłam na tacę i poszłam do salonu. Usiadłam się na przeciw Harry'ego i przez chwilę mój wzrok spoczął na jego twarzy. Na jego twarzy zaczęły pojawiac się grymasy, wyglądało to komicznie . Zaczął się chyba właśnie budzić.
Przeciągnął się i spojrzał się na mnie.
- O hej Dani - promiennie się do mnie uśmiechnął i ujrzałam jego dołeczki w policzkach
- No hej. Głodny ?
- Jeszcze się pytasz? Pewnie, że tak
- No to proszę, gorące kakałko i kanapki - podałam mu tacę i się uśmiechnęłam.
- Dziękuje. - upił łyk gorącego napoju i się na mnie spojrzał - Długo mi się przyglądałaś - uśmiechnął się i wziął gryz kanapki.
-C-co? O co tobie chodzi? Ja? No co ty...pfff
- przecież czułem na sobie twój wzrok głuptasie haha, lubię jak się czerwienisz
- O boże znowu? uhh nie patrz na mnie jak mam buraka na twarzy ! - rzuciłam w niego poduszką
- haha masz jeszcze większego - zaczął się śmiać jak opętany
- haha. Bardzo śmieszne. - powiedziałam ironicznie
- Oj. Nie gniewaj się. prooooooszę - uśmiechnął się pokazując szereg białych zębów i te jego dołeczki
- No dooobra. Ale Harry kiedy ty mnie odwieziesz do hotelu ?
- Eee... Nie wiem jutro, po jutrze, za miesiąc...nigdy - ostatnie słowo powiedział tak cicho że niedosłyszałam.
- Co powiedziałeś? No weź Hazza ja muszę sie wynieść i wprowadzić do nowego mieszkania
- Jezu. Spieszy Ci się. Nie podoba Ci się u mnie?
- Podoba, bardzo, ale przyznaj my się prawie nie znamy..zaledwie dzień, czy to nie dziwne że od razu u cb spałam i wgl.
- Może trochę. Lubię Cię, bardzo cię polubiłem i tak jakoś wyszło. Jesteś zła? - zapytał i się usiadł obok mnie.
- Nie. Po prostu... a z resztą zawieź mnie do hotelu - wstałam i szłam ku drzwiom
- Hej. Czekaj. A moje ubrania ? haha
- Oddam Ci je przy następnej okazji! - krzyknęłam i pobiegłam w stronę samochodu. Harold ruszył za mną. Szybko nam droga minęła. Pośmialiśmy się, gadaliśmy. Od dłuższego czasu się tyle nie śmiałam. Poczułam się w końcu radosna. Zapomniałam na chwilę o przykrościach. Przy nim wszystko widziałam w kolorowych barwach .
Kiedy dojechaliśmy na miejsce, Harry zaczął niepewnie...
- Dan? - zapytał jego ochrypniętym głosem
- Tak?
- Chciałabyś się może jutro spotkać? No wiesz w Starbucksie czy parku? - strasznie się denerwował. To do niego nie podobne.
- Tak. Czemu nie. Powiedz o której i gdzie, a przyjdę - oznajmiłam z uśmiechem
- To wspaniale. Hmmm..może park o godzinie szesnastej?
- Ok. Jesteśmy umówieni tak?
- Jak najbardziej - uśmiechnął sie, a ja chciałam wysiąść z samochodu, ale mnie pociągnął za rękę - nie mam numeru twojego telefonu
- A no tak - uśmiechnęłam się i wyciągnęłam z kieszeni jego dresowych spodni mój telefon. - podaj mi swój telefon, to wbiję Ci mój numer
- Okej. Trzymaj - podał mi swój telefon, a ja mu się wpisałam pod ' Danielle :* '
- Gotowe. A teraz podaj mi swój numer - podałam mu mój telefon i wykonał ta samą czynność jaką ja wykonywałam chwilę wcześniej. - Dzieki Harry. - uścisnęłam go i wyszłam z pojazdu.
Udałam się do pokoju, lecz zanim weszłam do hotelu pomachałam na pożegnanie Harry'emu. W drodze do apartamentu sprawdzałam jak mi się wpisał. Zapisał się tak ' Hazza :* ' uśmiechnęłam się do siebie i otworzyłam drzwi do mojego pokoju. Postanowiłam od razu wziąć prysznic i przebrać się w swoje rzeczy. Po długim ciepłym prysznicu przebrałam się w to :
Usiadłam przed telewizorem i zaczęłam przeglądać kanały. Oglądałam film pt. ' Wciąż Ją Kocham ' piękny film. Wzruszyłam się. A rzadko mi się to zdarza. hah. Cały dzień mi tak zleciał. Z natury jestem leniem. Więc o 19 poszłam się położyć do łóżka. Chciałam być wyspana na jutrzejszy dzień z Harrym. Cholernie go polubiłam, mam nadzieję, że wyjdzie z tej znajomości wspaniała przyjaźń .
*Oczami Harryego*
Kiedy mi pomachała już mi jej brakowało. Dobrze na mnie działa. Jest taka radosna i pogodna. Chociaż coś musiało się wydarzyć, bo nerwowo zachowała się jak zaproponowałem jej przenocowanie... Może już wariuję, ale wydaje mi się, że w przeszłości coś się jej stało. Dowiem się tego, na pewno. A do tego jest taka samotna. Nie ma nikogo prócz..prócz teraz mnie. Teraz muszę się nią zaopiekować. Tak. Zostanę jej przyjacielem i będę jej bronił jak tylko mogę. Nie pozwolę, żeby była smutna.
_________________________________________
No i jest kolejny rozdział ! Dziękuje za te miłe komentarze :)
Jeśli chcecie być informowane to piszcie do mnie na TT @swagybravery
Jeśli się podoba skomentuj, bardzo dużo to dla mnie znaczy xx
Następny rozdział myślę, że za tydzień w piątek :)
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)




