środa, 20 lutego 2013

Rozdział 1

Lot minął spokojnie. Nie było turbulencji. Na lotnisku był tłum ludzi, ciężko było się wydostać z budynku. Mam szczęście, że po babci i rodzicach odziedziczyłam 5 milionów. Miałam zapewnioną przyszłość. Kiedy wyszłam na zewnątrz, padało. Nie miałam parasola więc szybko zaczęłam szukać taksówki, cała przemoknięta w końcu znalazłam. Poprosiłam taksówkarza, żeby zawiózł mnie do najbliższego hotelu. Hotel nosił nazwę ' Ambozia ' był ogromny. Przy recepcji była tylko kobieta z dwójką dzieci. Długo nie musiałam czekać, aż dostane klucz. Mój apartament był ogromny, wielka sypialnia, kuchnia, salon łazienka. Cudowne. Odrazy poszłam pod prysznic ciepły i 2 godzinny takie lubiłam najbardziej. Owinęłam się ręcznikiem i usiadłam w salonie na kanapie i włączyłam telewizję. Oczywiście odrazu zabrałam się za szukanie stacji muzycznych. Kiedy coś znalazłam akurat leciał teledysk Little Mix - DNA. Uwielbiałam tą piosenkę. Podgłośniłam  trochę i poszłam się ubrać w piżamę. Posłuchałam jeszcze kilka piosenek i w końcu zdecydowałam iż się położę spać. Rano obudził mnie hałas z drugiego pokoju, spojrzałam na zegarek na stoliku była godzina 10;20. Wstałam z łóżka pościeliłam i udałam się do łazienki na poranną toaletę. Kiedy wyszłam ubrałam się w koszulę w kratę pod to białą bokserkę z długimi rękawami, aby nie było widać blizn, do tego czarne rurki i czarne CONVERSE. Zjadłam śniadanie i postanowiłam się rozejrzeć po tym jakże pięknym mieście. Poszłam do parku, nie miałam daleko. Był ogromny, dzieci jeździły na rowerach, bawiły się w piaskownicach i biegały. Niektórzy ludzie chodzili z psem na spacer, zakochane pary siedziały przytulone do siebie na ławkach obdarowując się pocałunkami. Zazdrościłam tym co byli zakochani ja nigdy nie byłam, bo po prostu mam wstręt do facetów. Jedynymi porządnymi chłopakami są chyba chłopacy z One Direction. Tak kocham ich za to co robią, za to jakimi są ludźmi, za muzykę również, ale nie rozumiem jak można im w twarz krzyczeć, piszczeć oni też są normalnymi ludźmi tylko że oni spełniają swoje marzenia nieprawdaż? W parku siedziałam do godziny 13. Potem poszłam do Milk Shake City. Zobaczyłam zdjęcia 1D nawet fanki były tam i chyba czekały aż kiedyś przyjdą. Uśmiechnęłam się i wyszłam.Kiedy szłam w stronę domu ktoś mnie szturchnął z bara i nawet nie przeprosił pod nosem powiedziałam 'palant'. Raczej tego nie usłyszał na szczęście. Do hotelu wróciłam zmęczona, po drodze kupiłam jakieś gazety żeby znaleźć jakieś mieszkanie czy nawet dom, bo całe życie w hotelu nie będę mieszkać. Zaznaczyłam kilka ofert zadzwonię tam jutro. Chciałabym mieć kogoś z kim mogłabym pogadać chociaż przez chwilę. Sama w takim wielkim apartamencie. Ogarnęła mnie rozpacz. Poszłam do łazienki, wyciągnęłam moją dobrą przyjaciółkę żyletkę. Przez chwilę trzymałam ją przy skórze na nadgarstku w końcu pociągnęłam jednym płynnym ruchem krew od razu spływa po mojej ręce kapała na podłogę. Kolejne cięcie zrobiłam trochę wyżej, i wyżej i wyżej aż w końcu doszłam do łokcia. Trochę słabo mi się zrobiło więc na razie ją odłożyłam. Przemyłam rany i zabandażowałam. Można sobie pomyśleć, że jestem jakaś pojebana czy coś, ale ja już tak mam. Odciąga mnie od tych myśli samobójczych, od tego że nie mam już nikogo jestem sama na tym świecie. Nigdy nie cięłam się po żyłach po prostu nie miałam odwagi. Położyłam się do łóżka, niestety krew przebarwiła również białą pościel. Musiałam na następny dzień ją wyprać. Nie jest łatwo, bo ta ręka cholernie boli. Spać również nie mogę ból mi nie pozwala. Nie wiem co robić więc wchodzę na TT. Harry dodał wpis, że jest właśnie na imprezie i się świetnie bawi. Cieszyłam się razem z nim. Popatrzyłam na jego zdjęcie uśmiechnęłam się i w końcu zasnęłam.

Trochę krótki, ale drugi będzie dłuższy :) Obiecuję. Mam nadzieję, że chociaż trochę polubicie mojego bloga :* Kolejny rozdział jutro lub po jutrze :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz