sobota, 6 kwietnia 2013

Rozdział 6

*Oczami Dan*
Obudziłam się o dziesiątej rano. Przeciągnęłam się i uśmiechnęłam się, bo przypomniało mi się, że mam dzisiaj spotkanie z Harrym. Coś czuję, że dzisiaj będzie udany dzień. Wstałam z łóżka, przeczesałam dłonią włosy i poszłam do łazienki. Umyłam się i wzięłam prysznic. Obudził mnie. Po skończonej porannej toalecie postanowiłam zrobić sobie śniadanie. Jajecznica na maśle, a do tego sok pomarańczowy to coś czego potrzebowałam hah. Po skończonym posiłku pozmywałam. Następnie postanowiłam się ubrać, bo w końcu nie będę cały czas chodzić w ręczniku. Ubrałam to : 
No i wzięłam się za sprzątanie mojego apartamentu. Miałam sporo czasu do spotkania z Harry'm. Pościeliłam łóżko, pościerałam kurze nawet podłogi zmyłam haha. Koniec końców zajęło mi to sporą część dnia. Kiedy skończyłam była godzina 14:15. Spojrzałam na telefon, a tam widniała wiadomość od Hazzy : 
- Już się nie mogę doczekać :) A i chcę Cię powiadomić, że idziemy do kina :D Cieszysz się? - na co szybko mu odpisałam
- Pewnie, że się cieszę :) Z resztą ja również nie mogę się doczekać :D No to do zobaczenia w parku ;*
- Cieszę się że się cieszysz xd Do zobaczenia Dan xx
Uśmiechnęłam się i odłożyłam telefon. Poszłam pomalować rzęsy tuszem; nie lubię się malować. Wyjrzałam przez okno, by zobaczyć jaka jest pogoda. Słońce świeciło, wiatru bodajże też nie było chciałabym zostać w moim stroju, ale Harry mógłby zauważyć moje blizny, a tego nie chciałam. Postanowiłam zarzucić na siebie cienki czarny sweterek. Przejrzałam się w lustrze, i spięłam włosy w luźnego koka. Wyglądałam dość przyzwoicie. Ponownie spojrzałam się na zegarek wybiła godzina 15:00. Godzina czasu - pomyślałam.

*Oczami Harry'ego*
Poszedłem spać dość późno. Chłopacy do mnie wpadli. Jednak obudziłem się o 12:22. Byłem w miarę wyspany. Oczywiście wziąłem poranny prysznic i zrobiłem sobie śniadanie.  Jadłem je w jadalni, sam jak zwykle. Louis mieszka z Eleanor, a tak to mieszkał ze mną było mi trochę smutno samemu, ale zdążyłem się przyzwyczaić. Przynajmniej chłopacy i inni znajomi mnie odwiedzają dość często. Wysłałem Sms'a Danielle, że pójdziemy do kina, bo jest fajny film więc trochę się odprężymy. Ucieszyłem się, że spodobał się jej ten pomysł. Lubię ją uszczęśliwiać. Tak sobie to uświadomiłem. Mimo, że krótko ją znam to cholernie ją polubiłem. Wiem powtarzam się, ale to coś cudownego ! Jest jeden problem, w co ja mam się ubrać ? Nie chce źle wypaść. Coś się wykombinuje. W końcu jestem Harry Styles ! haha.


*Oczami Dan * 
Prze czterdzieści minut siedziałam i słuchałam muzyki. Kiedy było za dwadzieścia czwarta postanowiłam ruszyć w stronę parku. Usiadłam na wolnej ławce, i patrzałam na dzieci bawiące się w piaskownicy, zakochane pary, nawet było kilka starszych par. Cudowne przeżyć tak długo z tą jedną jedyną osobą. To nazywa się prawdziwa miłość. Nigdy jej nie doświadczyłam. Ciekawe czy doświadczę... Nie musiałam długo czekać na Harry'ego. Za pięć czwarta pojawił się w bramie od parku. Uśmiechnął się kiedy mnie zobaczył. Podszedł do mnie i mnie przytulił. A ja zmierzyłam jego strój. Wyglądał nieziemsko.
 - No to co idziemy do kina? - zapytał się pokazując tym samym jego dołeczki.
- Tak. Chodźmy, a tak w ogóle na jaki film idziemy? - zapytałam się kiedy wychodziliśmy z parku
- Kupiłem bilety na ' Spring Breakers '  czy jaki to ma tytuł . - zaśmiał się - może być ?
- Tak - uśmiechnęłam się - podobno dobry film 
- A po kinie idziemy do mnie - znowu się wyszczerzył
- Jak to do ciebie ? Nic o tym nie wspomniałeś - szturchnęłam go w ramię
- Oj tam oj tam - zaśmiał się - zapomniałem, ale chyba że ni chcesz to zrozumiem - posmutniał trochę
- Chcę tylko nic nie wspomniałeś - od razu się uśmiechnął. Droga do kina minęła nam szybko, ponieważ wygłupialiśmy się i wgl. Dobrze się czujemy w swoim towarzystwie. Hazza poszedł w kolejkę, aby wejść do sali, a ja szybko kupiłam popcorn. Film był bardzo fajny. Hazza i ja dużo się śmialiśmy. Oczywiście po wyjściu kilka fanek zrobiło sobie z nim zdjęcia, wzięły autografy i porozmawiały z nim ze mną również. Co było miłe z ich strony. Directioners są takie kochane. Ej przecież ja też jestem. haha. Nigdy bym w to nie uwierzyła, że pójdę z jednym z moich idoli do kina. Heh miłe zaskoczenie. Marzenia się spełniają więc jej nie traćcie. Po kinie jak powiedział Harry poszliśmy do jego domu. Spacer był dość długi, bo dom Hazzy był nie najbliżej. No, ale czy kiedyś spacer komuś zaszkodził? Raczej nie. Było już ciemno i zrobiło się chłodno. Mi w krótkich spodenkach i sweterku narzuconym na bluzkę na ramiączkach było strasznie zimno.
- Dan ty się znowu trzęsiesz ! Czemu nie mówisz, że jest Ci zimno ? - zapytał ściągając swoją bejsbolówkę.
- No bo nie ma potrzeby - uśmiechnęłam się
- Oj kochana tak to nie będzie.  - narzucił na mnie bejsbolówkę i ją zapiął. Przytulił mnie do siebie i tak już szliśmy do jego domu. Było mi o wiele cieplej. 
- Nie jest lepiej ? - zapytał z uśmiechem na twarzy
- Jest. I to o wiele - zaśmiałam się
- No widzisz? To chyba nic trudnego powiedzieć ' Harry zimno mi ' co nie? - zapytał sie
- Nie jest to trudne, ale ja..ja jakoś tak nie umiem.. no wiesz o co mi chodzi  - puściłam mu oczko na co on się uśmichnął
- Tak wiem o co - znowu się uśmiechnął i w końcu dotarliśmy do jego domu.
Rzucił mi się w oczy zegar wiszący na ścianie, wskazywał godzinę 22:34.
- Harry jest już późno. - powiedziałam odwieszając bejsbolówkę na wieszak
- Tak wiem. Możesz przecież u mnie ponownie nocować - wyszczerzył się, a ja się zaśmiałam
- Czyli co znowu śniadanie do łóżka i te sprawy tak ? - zaśmiałam się ponownie
- No wiesz... To można wliczyć haha nie no dotrzymasz mi towarzystwa. Nie lubię być sam - zrobił minę kota ze shrek'a
- Oj no dobra - i poszłam w stronę kuchni 
- Ej gdzie idziesz? - krzyknął idąc za mną
- Do kuchni. Chcesz kakao ? - zapytałam się
- Tak z chęcią - już był w kuchni i oparł się o blat
- Zaraz będzie gotowe - posłałam mu ciepły uśmiech i czekaliśmy, aż mleko się zagrzeje. 
Kiedy wypiliśmy gorący napój porozmawialiśmy jeszcze chwilę i pokazał mi pokój gościnny w którym miałam spać. Szybko zasnęłam. To był niesamowity dzień.

___________________________________
No i jest kolejny rozdział :)Mam nadzieję, że się podoba :)
Dziękuje za te miłe komentarze bardzo mnie to motywuje :*
Jeśli się tobie podoba skomentuj <3
Następny rozdział w sobotę :3 #MUTCH #LOVE

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Rozdział 5

*Oczami Dan*
Obudziłam się gdzieś około godziny 9. Rozciągnęłam się, i jeszcze przez chwilę poleżałam. Obróciłam głowę w prawą stronę i na poduszce zauważyłam szarą bluzę. Zapewne należała do Harry'ego. Niepewnie ją chwyciłam, przyciągnęłam do siebie i powąchałam. Jego zapach był cudowny, taki...męski. Szybko odłożyłam bluzę. Jednak nie powinnam tego robić. Wstałam i powolnym krokiem zeszłam do salonu. Zobaczyłam słodko śpiącego Harry'ego. Cały rozłożony na kanapie, a koc leżał na podłodze. Postanowiłam go przykryć. Delikatnie go przykryłam, chciałam go pogłaskać po włosach. Lecz w odpowiednim momencie powstrzymałam tą chęć. Nie wiem czemu chciałam to zrobić, ale długo się nad tym nie zastanawiałam i postanowiłam zrobic mu śniadanie jak i sobie. Zagrzałam mleko na kakao, poszukałam chleba, masła i kubków. Uwinęłam się dość szybko. Kanapki i dwa kubki z gorącym napojem postawiłam na tacę i poszłam do salonu. Usiadłam się na przeciw Harry'ego i przez chwilę mój wzrok spoczął na jego twarzy. Na jego twarzy zaczęły pojawiac się grymasy, wyglądało to komicznie . Zaczął się chyba właśnie budzić. 
Przeciągnął się i spojrzał się na mnie.
- O hej Dani - promiennie się do mnie uśmiechnął i ujrzałam jego dołeczki w policzkach
- No hej. Głodny ? 
- Jeszcze się pytasz? Pewnie, że tak 
- No to proszę, gorące kakałko i kanapki - podałam mu tacę i się uśmiechnęłam.
- Dziękuje. - upił łyk gorącego napoju i się na mnie spojrzał - Długo mi się przyglądałaś - uśmiechnął się i wziął gryz kanapki.
-C-co? O co tobie chodzi? Ja? No co ty...pfff
- przecież czułem na sobie twój wzrok głuptasie haha, lubię jak się czerwienisz 
- O boże znowu? uhh nie patrz na mnie jak mam buraka na twarzy ! - rzuciłam w niego poduszką
- haha masz jeszcze większego - zaczął się śmiać jak opętany
- haha. Bardzo śmieszne. - powiedziałam ironicznie
- Oj. Nie gniewaj się. prooooooszę - uśmiechnął się pokazując szereg białych zębów i te jego dołeczki
- No dooobra. Ale Harry kiedy ty mnie odwieziesz do hotelu ? 
- Eee... Nie wiem jutro, po jutrze, za miesiąc...nigdy - ostatnie słowo powiedział tak cicho że niedosłyszałam.
- Co powiedziałeś? No weź Hazza ja muszę sie wynieść i wprowadzić do nowego mieszkania 
- Jezu. Spieszy Ci się. Nie podoba Ci się u mnie? 
- Podoba, bardzo, ale przyznaj my się prawie nie znamy..zaledwie dzień, czy to nie dziwne że od razu u cb spałam i wgl. 
- Może trochę. Lubię Cię, bardzo cię polubiłem i tak jakoś wyszło. Jesteś zła? - zapytał i się usiadł obok mnie.
- Nie. Po prostu... a z resztą zawieź mnie do hotelu - wstałam i szłam ku drzwiom
- Hej. Czekaj. A moje ubrania ? haha
- Oddam Ci je przy następnej okazji! - krzyknęłam i pobiegłam w stronę samochodu. Harold ruszył za mną. Szybko nam droga minęła. Pośmialiśmy się, gadaliśmy. Od dłuższego czasu się tyle nie śmiałam. Poczułam się w końcu radosna. Zapomniałam na chwilę o przykrościach. Przy nim wszystko widziałam w kolorowych barwach .

Kiedy dojechaliśmy na miejsce, Harry zaczął niepewnie...
- Dan? - zapytał jego ochrypniętym głosem
- Tak?
- Chciałabyś się może jutro spotkać? No wiesz w Starbucksie czy parku? - strasznie się denerwował. To do niego nie podobne. 
- Tak. Czemu nie. Powiedz o której i gdzie, a przyjdę - oznajmiłam z uśmiechem
- To wspaniale. Hmmm..może park o godzinie szesnastej? 
- Ok. Jesteśmy umówieni tak?
- Jak najbardziej - uśmiechnął sie, a ja chciałam wysiąść z samochodu, ale mnie pociągnął za rękę - nie mam numeru twojego telefonu
- A no tak - uśmiechnęłam się i wyciągnęłam z kieszeni jego dresowych spodni mój telefon. - podaj mi swój telefon, to wbiję Ci mój numer 
- Okej. Trzymaj - podał mi swój telefon, a ja mu się wpisałam pod ' Danielle :* '
- Gotowe.  A teraz podaj mi swój numer - podałam mu mój telefon i wykonał ta samą czynność jaką ja wykonywałam chwilę wcześniej. - Dzieki Harry. - uścisnęłam go i wyszłam z pojazdu. 

Udałam się do pokoju, lecz zanim weszłam do hotelu pomachałam na pożegnanie Harry'emu. W drodze do apartamentu sprawdzałam jak mi się wpisał. Zapisał się tak ' Hazza :* ' uśmiechnęłam się do siebie i otworzyłam drzwi do mojego pokoju. Postanowiłam od razu wziąć prysznic i przebrać się w swoje rzeczy. Po długim ciepłym prysznicu przebrałam się w to : 

Usiadłam przed telewizorem i zaczęłam przeglądać kanały. Oglądałam film pt. ' Wciąż Ją Kocham ' piękny film. Wzruszyłam się. A rzadko mi się to zdarza. hah. Cały dzień mi tak zleciał. Z natury jestem leniem. Więc o 19 poszłam się położyć do łóżka. Chciałam być wyspana na jutrzejszy dzień z Harrym. Cholernie go polubiłam, mam nadzieję, że wyjdzie z tej znajomości wspaniała przyjaźń .

*Oczami Harryego*
Kiedy mi pomachała już mi jej brakowało. Dobrze na mnie działa. Jest taka radosna i pogodna. Chociaż coś musiało się wydarzyć, bo nerwowo zachowała się jak zaproponowałem jej przenocowanie... Może już wariuję, ale wydaje mi się, że w przeszłości coś się jej stało. Dowiem się tego, na pewno. A do tego jest taka samotna. Nie ma nikogo prócz..prócz teraz mnie. Teraz muszę się nią zaopiekować. Tak. Zostanę jej przyjacielem i będę jej bronił jak tylko mogę. Nie pozwolę, żeby była smutna.

_________________________________________
No i jest kolejny rozdział ! Dziękuje za te miłe komentarze :)
Jeśli chcecie być informowane to piszcie do mnie na TT @swagybravery
Jeśli się podoba skomentuj, bardzo dużo to dla mnie znaczy xx
Następny rozdział myślę, że za tydzień w piątek :)

poniedziałek, 11 marca 2013

Rozdział 4

*Oczami Dan*
Niall i Harry są tacy jak myślałam. Zabawni, radośni, a przede wszystkim uroczy. Gdy oni wyszli, posiedziałam w knajpce jeszcze z dwie godziny i wyszłam. Szłam pustą ulicą. Było zimno
. 'Gorzej być nie może' - pomyślałam w tym momencie zaczął padać deszcz. ' Na prawdę!?' - pomyślałam. Do hotelu miałam 2 godziny, a lało jak z cebra. Spokojnie sobie szłam, aż nagle jakiś samochód ochlapał mnie wodą.
- Uważaj jak jeździsz palancie ! - Miałam wszystkiego dosyć, byłam cała mokra, miałam spory kawał drogi do domu, byłam całkowicie sama, nie mam po co żyć. Usiadłam na ławce i zaczęłam płakać. Nogi usadowiłam na ławce, a głowę schowałam w kolana. Minęło jakieś 20 minut, a poczułam, że 
ktoś mnie czymś przykrywa. Odwróciłam się i ujrzałam wysokiego chłopaka.          
   
  Miał kaptur z którego wystawały pojedyncze loki. To był Harry.
H; Ej co Ci się stało Dan? - spytał się troskliwie i usiadł obok mnie. - Nic nie odpowiedziałam tylko się w niego wtuliłam, a on również mnie mocniej ścisnął. Zaczęłam w niego płakać, a on głaskał mnie po moich mokrych włosach. 
H; Już cicho. Chodź zabiorę Cię stąd - wstał i podał mi rękę
Ja; Nie.. Nie chce robić kłopotu, pójdę do swojego mieszkania - wywołałam uśmiech i chciałam już odejść, ale on mnie pociągnął za ramię i odwróciłam się w jego stronę
H; Nie zostawię Ciebie teraz. Idziesz ze mną i nawet nie próbuj się wywinąć - uśmiechnął się i ukazały się jego dołeczki.
Ja. Nie naprawdę. 
H; Nie przyjmuję odmowy - złapał mnie za nadgarstek i zaprowadził do czarnego BMW. Niepewnie wsiadłam do środka. Krople wody kapały z końcówek moich włosów. Zaczęłam się trząść z zimna co najwidoczniej zauważył Harry.
H; Jezu ty się cała trzęsiesz! - wychylił się w stronę tylnych siedzeń i okrył mnie swoją marynarką.
Ja; Dziękuję. 
H; Od jak dawna mieszkasz w Londynie?
Ja; Od zaledwie kilku dni. 
H; Serio? A masz tu jakiś znajomych, rodzinę?
Ja; Nie. Nie mam w ogóle rodziny. Rodzice zginęli w wypadku, rodzeństwa nie mam, nie mam ciotek, wujków ani kuzynów, przyjaciół też nie mam. Można powiedzieć, że jestem sierotą - pojedyncza łza spłynęła po moim czerwonym od zimna policzku. Szybko ją otarłam i spojrzałam się na loczka - on wpatrywał się w drogę, ale powiedział : 'Tak mi przykro, gdybym nie prowadził przytuliłbym Cię ' uśmiechnęłam się sama do siebie, oparłam głowę o oparcie i wpatrywałam się ulice Londynu.

 Droga minęła dość szybko. Jego dom był wielki. Zaniemówiłam. 
H; Zapraszam - wskazał mi drzwi i udaliśmy się do jego posiadłości.
Ja; Masz piękny dom - spojrzałam się na niego, właśnie ściągał z siebie mokrą bluzę i wieszał ją na grzejniku. 
H; Dziękuje. - podszedł do mnie i ściągnął ze mnie jego marynarkę - wiesz nie mam żadnych dziewczęcych ciuchów, ale mogę dać tobie moją bluzkę i dres. - znowu w jego uśmiechu ukazały się te cudowne dołeczki
Ja; Dobrze, ale nie możesz mnie odwieźć do domu? Tam się przebiorę. Późno się zrobiło.
H; Nie ma mowy. Zostajesz tutaj na noc - puścił mi oczko. przestraszyłam się. Zaledwie znam go kilka godzin, a już mam zostać u niego na noc?
Ja; No chyba coś się pogieło! Znamy się kilka godzin, a już mam  u cb nocować?! - miałam już łzy w oczach. Bałam się mężczyzn. Uraz mam odkąd skończyłam 17 lat. Zostałam wtedy zgwałcona. Na samą myśl chce mi się płakać.
H; Ej co jest? Danielle? Wszystko w porządku? - wyraźnie był przerażony. Zrobiłam się cała blada. Przed oczami znów miałam sytuację sprzed roku. 
Ja; Nie. Znaczy tak. 
H; Uspokój się. Spokojnie. Nie myśl że chcę ciebie wykorzystać. Nie jestem takim dupkiem. Po prostu chcę się tobą zaopiekować. Chcę zostać twoim przyjacielem to wszystko.
Ja; Na prawdę? Od tak dawna nikt o mnie nie dbał, nie opiekował się mną.. brakowało mi tego - przytulił mnie do siebie i pogłaskał po plecach.
H; Chodź zaprowadzę Cię do mojego pokoju, dam tobie rzeczy do przebrania i nie wiem chcesz wziąć prysznic?
Ja; Tak czemu nie - uśmiechnęłam się. Zorientowałam się, że mam blizny od cięcia się - a mogę bluzkę z długim rękawem?
H; Oczywiście. 

 Poszłam za nim do pokoju. Był niebieski. Było tam dużo miejsca, a łóżko było wielkie, nie wspominając o łazience. Hazza podał mi rzeczy i podszedł do drzwi - jak będziesz gotowa zejdz do salonu, zjesz coś, pogadamy, poznamy się lepiej. - uśmiechnął się, zamknął drzwi i zszedł na dół. Obejrzałam dokładnie jego pokój. W końcu weszłam pod prysznic. Potrzebowałam ciepłego prysznicu. Czułam jakby wszystkie zmartwienia spływały po mnie jak ta ciepła woda. 
Kiedy wyszłam owinęłam się ręcznikiem, podeszła do lustra i spojrzałam na moje blizny. Zaczęły troche szczypać, ale byłam d tego przyzwyczajona. Ubrałam na siebie rzeczy loczka. Były dla mnie o wiele za duże, ale przynajmniej wygodne. Kiedy zeszłam do salonu Harry oglądał jakiś mecz piłki nożnej. Najwidoczniej usłyszał jak schodziłam ze schodów, spojrzał się na mnie i się zaśmiał.
H; Komicznie wyglądasz haha
Ja; Haha bardzo śmieszne - wytknęłam do niego jezyk i się uśmiechnęłam - to nie moja wina że jestem drobnej postury - podeszłam do kanapy i usiadłam się obok niego. 
H; No to co chcesz oglądać? Komedia, horror, komedia romantyczna, dramat ...
Ja; Hmmm... Może Horror? - nie lubiłam horrorów, ale czułam, że z nim nie będe się tak bardzo bała.
H; Mi to pasuje. Chcesz popcorn?
Ja; Tak, czemu nie - uśmiechnęłam się do niego, odwzajemnił uśmiech - poczekaj chwilkę, zaraz będzie gotowe - powiedział wchodząc do salonu.
Włączył horror na DVD, zaczęły się reklamy więc Hazza poszedł sprawdzić czy nasz posiłek jest gotowy. Usiadł się obok mnie, znaczy się dzieliła nas miska popcornu. Kiedy oglądaliśmy film, przy niektórych scenach bałam się.
H; Ej no boisz się? 
Ja; Troszeczkę
H; Przytulić cię? 
Ja; Aż tak bardzo się nie boję, nie przesadzaj Styles haha
H; O to chodziło. Uśmiech to podstawa Dani
Ja; Chyba masz racje - wróciliśmy do oglądania filmu. Pod koniec zasnęłam. Harry po filmie wziął mnie na ręce i zaniósł do swojego pokoju. Położył mnie na białym prześcieradle, i przykrył kołdrą. Sam poszedł do pokoju gościnnego.


I jak podoba się? Czytasz skomentuj, chociaż króciutko :) bardzo mnie to motywuje :))x

środa, 6 marca 2013

Rozdział 3

*Oczami Harryego*
Byłem tego pewny. To właśnie tą dziewczynę spotkałem w Starbucksie, za nią szedłem do hotelu, w niej się chyba zakochałem. Nie mógł to być zbieg okoliczności. Po prostu nie mógł. Dlaczego jej nie odpisałem? Bałem się napisać, że zakochałem się w fance. Ja Harry Styles wielki podrywacz zakochał się w fance. Już widzę te artykuły w gazetach. Powinienem o niej zapomnieć, ale nie mogę. Przed oczami cały czas mam jej twarz, ciemno - blond włosy i chyba niebieskie oczy, tak były koloru niebieskiego. Położyłem się do łóżka i od razu zasnąłem. Śniła mi się. Naprawdę mi się przyśniła, byliśmy we dwoje w parku, trzymaliśmy się za ręce, przytulaliśmy i wygłupialiśmy się. Obudziłem się z bananem na twarzy. Sen jak sen co nie?

*Oczami Dan*
Obudziły mnie ciepłe promienie słońca wpadające przez okno. Rozejrzałam się w poszukiwaniu telefonu, kiedy go zauważyłam wzięłam go do ręki i spojrzałam na zegarek była godzina 12:32. Wstałam z łóżka i podążyłam w stronę łazienki. Wzięłam szybki prysznic i poszłam zrobić sobie śniadanie, jak co ranek . Włączyłam telewizor i zauważyłam wywiad z 1D, który leciał na żywo

*w trakcie wywiadu*
R: No to kto jest nadal singlem?
Ręke w górę podniósł Liam, Louis, Zayn i Harry?!
Lou; Hazza? Od kiedy ty masz dziewczynę?!
H; Co? O co Ci chodzi? - spojrzał na swoją ręke - oł. Soreczki. przypadkowo ją podniosłem. 
Li; Dziwny jesteś. 
N; Przecież Harry się zakochał ! - wrzasnął Nialler
H; Zamknij się debilu - zatkał mu usta, a sam się zaczerwienił
Z & Li ; Uuuuu... Hazza się zakochał, Hazza się zakochał ! hahah
H; Jezu zamknijcie się wreszcie !
R; Chłopacy dajcie mu powiedzieć okej? No a więc Harry? Kim jest ta szczęściara?
H; Uhhh..W nikim się nie zakochałem. Oni sobie coś ubzdurali, zawsze coś wymyślą - uśmiechnął się i odetkał Niallowi buzię.
R; No cóż dziękuję za rozmowę, miło mi było was poznać chłopaki. Do zobaczenia.
1D; Do zobaczenia ! - pomachali i wyszli ze studia.

Wyłączyłam TV i poszłam się przebrać. Ubrałam białą bokserkę, na to niebieską koszulę w kratę, dżinsy i czarne Converse. Wyszłam z domu żeby się przejść po okolicy, zapoznac się trochę z Londynem. Zaszłam dość daleko w ciągu tych 2 godzin. Znajdowałam się naprzeciwko Nandos. Było mało domów w okolicy, prawie żadnego. Udałam się do restauracji, kiedy weszłam odrazu rzucili mi się w oczy chłopacy na końcu restauracji. Było ich chyba 5, wygłupiali się i śmiali. Zignorowałam to i poszłam zamówić sobie danie. Kiedy zamówiłam zajęłam miejsce przy oknie i oczekiwałam na moje zamówienie. W tym czasie postanowiłam przejrzeć TT w telefonie.

*Oczami Harryego*
Siedzieliśmy z chłopakami w Nandos gdzieś na końcu miasta. Nie było tam fanek więc mogliśmy swobodnie pogadać, pośmiać się. Byliśmy tylko my, aż nagle jakaś dziewczyna weszła do pomieszczenia. Gdy stała przy kasie by coś zamówić spojrzałem się na nią i ujrzałem tą samą dziewczynę co wczoraj. Uśmiechnąłem się pod nosem i wróciłem do jedzenia. No, ale co jakiś czas dyskretnie na nią spoglądałem. Wyglądała na sympatyczną dziewczynę. Chciałbym do niej podejść, zagadać, ale chłopacy nie daliby mi spokoju. Może kiedyś znów ją spotkam i wtedy spróbuję pogadać. Sam na sam. Kiedy tak siedzieliśmy nagle zadzwonił jej telefon jako dzwonek miała ustawione Summer Love naszego wykonania. Spojrzeliśmy z chłopakami po swoich twarzach i się uśmiechnęliśmy.
Li; Ona chyba jest Directionerką yeeey - zaczął się cieszyć
N; I nie brzydką - dopowiedział Niall dokańczając swoją kanapkę
Lou; To prawda ładna ona jest. Wręcz prześliczna - uśmiechnął się i upił łyk napoju
H; To o niej wam mówiłem. Ją wczoraj spotkałem - powiedziałem
Z; Co?! Serio? No ładnie 
N; No to czemu do niej nie podejdziesz i nie zagadasz?
Li; Nie czekaj idź do niej!
Zaczęli mnie wyciągać w jej stronę, ale kiedy miałem iść po prostu wyszedłem z restauracji. Pierwszy raz chyba bałem się zagadać do dziewczyny. Ona była jakaś inna, taka no nie umiem wytłumaczyć tego. Po prostu nie umiem.

*Oczami Dan*
Ten chłopak co go wczoraj widziałam dzisiaj znowu tu był, ale tym razem ze znajomymi. Dziwna była sytuacja jak go gdzieś ciągnęli, ale przypatrzyłam się jednemu z nich. Jakiemuś farbowanemu blondynowi, który pochłaniał jedzenie jakby nie jadł od ponad roku. Jakbym siebie widziała. Po dłuższym przyglądaniu się mu zauważyłam, że jest to Niall Horan. Byłam cholernie szczęśliwa, bo nie trudno było zajarzyć, że całe 1D tam było i chyba to Harry wyszedł. Czyli to on wczoraj za mną szedł do hotelu. Nagle blondyn wstał i podszedł do mnie.
N; Hej. Mogę się dosiąść? - zapytał się trzymając kawałek nadgryzionej kanapki w prawej ręce
Ja; Tak. Czemu nie
N; No to jak masz na imię? - wyszczerzył się i ukazał sie szereg jego białych ząbków
Ja; Danielle. - uśmiechnęłam się do niego, a on odpowiedział tym samym
N; Ładne imię. Ja mam na imię Niall, ale większość mówi na mnie Nialler - puścił mi oczko
Ja; Wiem, w końcu słucham was znaczy się One Direction
N; Serio? Faaajnie. A co jeszcze lubisz? - zapytał się i dojadł kanapkę
Ja; Z artystów to Little Mix, Justina Biebera, Eda Sheerana, poza tym lubię grać w siatkówkę, uwielbiam jeść i spać. I to chyba wszystko - uśmiechnęłam się i upiłam łyk napoju
N; Kurcze dziewczyna idealna hah. O mnie pewnie wiesz dość dużo
Ja; Tak. To prawda
N; Mam pytanie, mogę zjeść twojego kurczaka? Głodny jestem - prosił mnie swoimi błękitnymi oczkami
Ja; No dobra głodomorku - podałam mu talerz i patrzałam jak pochłania kolejne porcje - A czemu Harry wyszedł?
N; Eeee.. No bo - w tym momencie właśnie Hazza wszedł znowu do restauracji

*Oczami Harryego*
Kiedy stałem przed lokalem, zauważyłem, że Niall się do niej dosiadł. Widocznie dobrze się bawili. Uśmiechał się do niej, a ona chyba do niego. Byłem zazdrosny więc wszedłem do pomieszczenia. Poszedłem do ich stolika.
Ja; Hej. Można się dosiąść? - Niall spojrzał się na nią 
N; No pewnie
Ja; Jak masz na imię?
Dan; Danielle - uśmiechnęła się do mnie, miała piękny uśmiech
H; Ja Harry miło mi - zadzwonił mi telefon. Był to Paul powiedział, że musimy wracać do studia. Niechętnie pożegnałem się z Dan, ale musiałem. 
Kiedy byliśmy w samochodzie Niall zaczął się chwalić
N; A Dani dał mi numer swojego telefonu ! Hahaha a wam nie - i wytknął nam jezyk. Myślałem, że zabiję go.
Ja; Jak to masz jej numer? 
N; Żartowałem debilu haha
J; Nigdy tak ze mnie już nie żartuj - już całą drogę było dość cicho w samochodzie.

No i jest kolejny rozdział :) Podoba się? Skomentuj :) Za jakiekolwiek błędy przepraszam xoxo

środa, 27 lutego 2013

Rozdział 2

Kiedy się obudziłam, od razu spojrzałam na zegarek w telefonie. Całą noc miałam włączonego Twittera. Harry tweetnął ' Cały czas siedzisz mi w głowie. Przepraszam za wczoraj xx' Zaciekawiło mnie to. Może coś się zdarzyło w klubie? Sama nie wiem. Może w końcu znalazł swoją drugą połówkę. Była godzina 12. No tak lubię sobie trochę pospać. Poszłam do łazienki, umyłam się, uczesałam i poszłam zrobić sobie śniadanie. Usiadłam z kanapką i sokiem pomarańczowym na sofie i zaczęłam przeglądać kanały telewizyjne. Przy okazji poszukiwać nowego miejsca zamieszkania. Znalazłam kilka fajnych ofert, a nawet umówiłam się na 3 spotkania w sprawie kupna domu. Cieszyłam się, w końcu będę miała swój kąt. Wyłączyłam TV, pozmywałam naczynia i poszłam się ubrać. Postanowiłam ubrać to :
Tylko, że te trampki :




I udałam się na pierwsze spotkanie. Było w samym środku Londynu. Dom był ogromny trochę za duży jak dla mnie samej więc odmówiłam. Druga oferta była bardziej kusząca. Domek był średniej wielkości, miał duży ogród. Środek był ładnie urządzony bardzo mi się podobał, lecz został jeszcze ostatni dom. Jednak on też mi się nie podobał. Wybrałam drugi dom, wprowadzić mogłam się za tydzień. Po udanym dniu postanowiłam udać się do Starbucksa. Usiadłam się w kącie i zamówiłam truskawkowy koktajl. Zaczęło strasznie padać, ludzie biegali z parasolami do domu jednak jeden chłopak wszedł do Starbucksa. Miał na głowie kaptur, szczególnie mu się nie przyglądałam odwróciłam wzrok i z torby wyciągnęłam gazetę kupioną po drodze. Kątem oka zauważyłam, że chłopak usiadł się obok mnie, znaczy się stolik obok. Kiedy skończyłam czytać schowałam gazetę do torby i zamówiłam kolejnego shake'a. Chłopak co jakiś czas na mnie spoglądał, no tak w końcu w kafejce byliśmy tylko my i personel. Kiedy szłam odebrać zamówienie, chłopak również szedł po swoje. Byłam od niego o wiele niższa, miał lekko kręcone włosy. Tyle tylko zdążyłam zauważyć. Wzięłam shake'a i udałam się na moje miejsce. Tym razem chłopak usiadł się tak, że miał idealny widok na mnie. Patrzał się cały czas na mnie co trochę mnie krępowało, szybko wypiłam napój i wyszłam na zewnątrz. Zupełnie zapomniałam o deszczu, a nie miałam         parasola co oznaczało, że będe przemoknięta, bo do hotelu mam kawał drogi, a w pobliżu nie widziałam żadnej taksówki. Kiedy byłam blisko domu odwróciłam się i ku mojemu zdziwieniu za mną szedł ten chłopak ze Starbucksa... Nie powiem przeraziłam się. Od razu się odwróciłam i strzeliła buraka, zbyt często się rumienię. Zaczęłam kichać.
-Świetnie, jeszcze tego brakuje żebym chora była - powiedziałam sama do siebie i kopnęłam kamyk leżący na chodniku. Usłyszałam chichot. Należał najprawdopodobniej do tego chłopaka. Nie wiem czemu, ale uśmiechnęłam się. Przeszłam na drugą stronę i poszłam do mojego pokoju hotelowego. Podeszłam do okna, a na tym chodniku stał ten chłopak, przez chwilę nasze spojrzenia się spotkały. On się uśmiechnął, a ja zasłoniłam okno zasłoną. Po chwili odsłoniłam ją spojrzałam na miejsce gdzie chłopak stał już go nie było. Poszłam się przebrać i postanowiłam odpalić laptopa. Oczywiście pierwsze co to Twitter. Jak na razie żadnych nadzwyczajnych nowości nie było. Jednak Harry 20 minut temu tweetnął ' Miłość jest nieprzewidywalna. Przychodzi tak szybko i niespodziewanie...'
Odpisałam, chociaż istniało małe prawdopodobieństwo, że mi odpisze ' Racja. Chyba doświadczyłam tego dzisiaj...' zamknęłam laptopa i poszłam zrobić sobie kolację. Potem znów włączyłam Twittera. Weszłam w interakcje i  zobaczyłam, że Harry odpisał mi ! ' Nie tylko ty... '
Coś jest na rzeczy. Harry się chyba zakochał. I chyba ja też, ale w tym nieznajomym... Jest to w ogóle możliwe? Zakochać się chociaż w ogóle nie znasz tej osoby? Widocznie tak. Zobaczyłam, że nawet zaczął mnie obserwować. Ucieszyłam się. Ktoś wysłał mi prywatną wiadomość, była ona od... Hazzy?! Tak od niego.
' Można wywnioskować, że się obaj zakochaliśmy nieprawdaż ? '
' Tak. Chyba tak. Chociaż w ogóle nie znam tej osoby, po prostu ją dzisiaj zobaczyłam... '
' Serio?! Ja miałem tak samo. Nie znam jej imienia, sposobu bycia, NIC. Ale przez chwilę widziałem jej twarz. Aha 2 razy.Z bliższej odległości, lecz dyskretnie na nią patrzałem '
' Ty też? Ja też na niego zerkałam '
' Dużo wspólnego mamy nieprawdaż? Można zapytać gdzie go spotkałaś? x'
' W Starbucksie. A ty ją gdzie? '
Już mi nie odpisał. Nie dziwiłam mu się, po co miał się zwierzać fance? Odłożyłam laptopa i położyłam się spać. Cały czas myśląc o Harry'm. Nie o tamtym chłopaku tylko o nim. Kochanym loczkiem. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam.

Przepraszam, że wcześniej nie dodałam rozdziału. No, ale jest i ma nadzieję, że się podoba:) Można chyba już wywnioskować, że Dan i Harry się spotkali w kafejce ;) kolejny rozdział w poniedziałek lub w piątek :*

środa, 20 lutego 2013

Rozdział 1

Lot minął spokojnie. Nie było turbulencji. Na lotnisku był tłum ludzi, ciężko było się wydostać z budynku. Mam szczęście, że po babci i rodzicach odziedziczyłam 5 milionów. Miałam zapewnioną przyszłość. Kiedy wyszłam na zewnątrz, padało. Nie miałam parasola więc szybko zaczęłam szukać taksówki, cała przemoknięta w końcu znalazłam. Poprosiłam taksówkarza, żeby zawiózł mnie do najbliższego hotelu. Hotel nosił nazwę ' Ambozia ' był ogromny. Przy recepcji była tylko kobieta z dwójką dzieci. Długo nie musiałam czekać, aż dostane klucz. Mój apartament był ogromny, wielka sypialnia, kuchnia, salon łazienka. Cudowne. Odrazy poszłam pod prysznic ciepły i 2 godzinny takie lubiłam najbardziej. Owinęłam się ręcznikiem i usiadłam w salonie na kanapie i włączyłam telewizję. Oczywiście odrazu zabrałam się za szukanie stacji muzycznych. Kiedy coś znalazłam akurat leciał teledysk Little Mix - DNA. Uwielbiałam tą piosenkę. Podgłośniłam  trochę i poszłam się ubrać w piżamę. Posłuchałam jeszcze kilka piosenek i w końcu zdecydowałam iż się położę spać. Rano obudził mnie hałas z drugiego pokoju, spojrzałam na zegarek na stoliku była godzina 10;20. Wstałam z łóżka pościeliłam i udałam się do łazienki na poranną toaletę. Kiedy wyszłam ubrałam się w koszulę w kratę pod to białą bokserkę z długimi rękawami, aby nie było widać blizn, do tego czarne rurki i czarne CONVERSE. Zjadłam śniadanie i postanowiłam się rozejrzeć po tym jakże pięknym mieście. Poszłam do parku, nie miałam daleko. Był ogromny, dzieci jeździły na rowerach, bawiły się w piaskownicach i biegały. Niektórzy ludzie chodzili z psem na spacer, zakochane pary siedziały przytulone do siebie na ławkach obdarowując się pocałunkami. Zazdrościłam tym co byli zakochani ja nigdy nie byłam, bo po prostu mam wstręt do facetów. Jedynymi porządnymi chłopakami są chyba chłopacy z One Direction. Tak kocham ich za to co robią, za to jakimi są ludźmi, za muzykę również, ale nie rozumiem jak można im w twarz krzyczeć, piszczeć oni też są normalnymi ludźmi tylko że oni spełniają swoje marzenia nieprawdaż? W parku siedziałam do godziny 13. Potem poszłam do Milk Shake City. Zobaczyłam zdjęcia 1D nawet fanki były tam i chyba czekały aż kiedyś przyjdą. Uśmiechnęłam się i wyszłam.Kiedy szłam w stronę domu ktoś mnie szturchnął z bara i nawet nie przeprosił pod nosem powiedziałam 'palant'. Raczej tego nie usłyszał na szczęście. Do hotelu wróciłam zmęczona, po drodze kupiłam jakieś gazety żeby znaleźć jakieś mieszkanie czy nawet dom, bo całe życie w hotelu nie będę mieszkać. Zaznaczyłam kilka ofert zadzwonię tam jutro. Chciałabym mieć kogoś z kim mogłabym pogadać chociaż przez chwilę. Sama w takim wielkim apartamencie. Ogarnęła mnie rozpacz. Poszłam do łazienki, wyciągnęłam moją dobrą przyjaciółkę żyletkę. Przez chwilę trzymałam ją przy skórze na nadgarstku w końcu pociągnęłam jednym płynnym ruchem krew od razu spływa po mojej ręce kapała na podłogę. Kolejne cięcie zrobiłam trochę wyżej, i wyżej i wyżej aż w końcu doszłam do łokcia. Trochę słabo mi się zrobiło więc na razie ją odłożyłam. Przemyłam rany i zabandażowałam. Można sobie pomyśleć, że jestem jakaś pojebana czy coś, ale ja już tak mam. Odciąga mnie od tych myśli samobójczych, od tego że nie mam już nikogo jestem sama na tym świecie. Nigdy nie cięłam się po żyłach po prostu nie miałam odwagi. Położyłam się do łóżka, niestety krew przebarwiła również białą pościel. Musiałam na następny dzień ją wyprać. Nie jest łatwo, bo ta ręka cholernie boli. Spać również nie mogę ból mi nie pozwala. Nie wiem co robić więc wchodzę na TT. Harry dodał wpis, że jest właśnie na imprezie i się świetnie bawi. Cieszyłam się razem z nim. Popatrzyłam na jego zdjęcie uśmiechnęłam się i w końcu zasnęłam.

Trochę krótki, ale drugi będzie dłuższy :) Obiecuję. Mam nadzieję, że chociaż trochę polubicie mojego bloga :* Kolejny rozdział jutro lub po jutrze :)

poniedziałek, 18 lutego 2013

Prolog

Danielle mieszka w Gdyni. Rodzice zginęli w karambolu kiedy miała 16 lat. Do jej 18 urodzin opiekowała się nią babcia, lecz ona również zmarła, ze starości. Nigdy nie miała chłopaka, była osobą która woli zaczekać na ' tego jedynego ' W szkole nie miała łatwo. Miała kiedyś przyjaciółkę Alice, ale za jej plecami obgadywała ją, a raz nawet podstawiła jej haka i biedna Dan wpadła w błoto i cała szkoła się z niej śmiała. Chłopacy traktują ją przedmiotowo. Chcą tylko ją wykorzystać. Dziewczyna nie ma już na nic siły, więc się okalecza. Jak ona to mówi : " Ten ból nie oddaje tego co czuje przez tych ludzi " Nie dość tego dokuczają jej też z powodu słuchanej przez nią muzyki. Kiedy się nie tnie, słucha muzyki wtedy czuje się chociaż trochę szczęśliwa. Okalecza się coraz mniej przez np. ' Be Alright '~ Justina Biebera czy ' Little Things '~ One Direction. Pewnego dnia w szkole, jej była przyjaciółka zaczęła na nią naskakiwać wkońcu Danielle jej się postawiła i uderzyła. Dziewczyny zaczęły się bić, oczywiście wszyscy mówili, że to wina Dan i została wyrzucona ze szkoły. 
Miała dość. Z płaczem poszła na grób rodziców z nowymi kwiatami. Pożegnała się, poszła do domu spakowała się, wzięła ze sobą wszystkie oszczędności i taksówką pojechała na lotnisko. Była pewna swojej decyzji o wyjeździe z Polski. Wsiadła do samolotu odlatującego do Londynu. 
Nie wiedziała jak ten wyjazd odmieni jej życie... Na lepsze czy na gorsze? Dowiecie się czytając to opowiadanie.

Pierwszy rozdział jutro :)

niedziela, 17 lutego 2013

Bohaterowie

Danielle Justice
18 letnia dziewczyna.
Uwielbia sport, szczególnie siatkówkę.
Ulubiony zespół to One Direction, Little Mix
Wykonawca : Ed Sheeran, Justin Bieber
Nie lubi kiedy ktoś kłamię.
Nie ma przyjaciół (w prologu dowiecie się dlaczego)


Harry Styles
19 latek
Lubi flirtować, imprezować
Jest jednym z pięciu członków zespołu One Direction
Aktualnie nie ma dziewczyny
Jest najmłodszy z zespołu


Liam Payne
19 latek
Lubi śpiewać, beatbox'ować, robić twittcamy
Jest jednym z pięciu członków zespołu One Direction
Ma dziewczynę Danielle Payzer
Jest najbardziej rozsądny z zespołu


Louis Tomlinson
21 latek
Lubi żartować, wygłupiać się, imprezować
Jest w zespole One Direction
Ma dziewczynę Eleanor Calder
Urodził się w Doncaster w UK

Niall Horan

19 latek
Lubi jeść, żartować, spać, 
Jako jedyny w One Direction jest Irlandczykiem
Aktualnie nie ma dziewczyny
Urodził się w Mullingar w Irlandii

Zayn Malik


19 latek
Lubi rysować, tatuaże, imprezować
Jest w One Direction
Ma dziewczynę Perrie Edwards
Urodził się w Bradford w UK

Jak narazie jest tyle bohaterów. Z rozdziałami dojdzie jeszcze kilka postaci. Mam nadzieję, że polubicie to opowiadanie :)


Wprowadzenie

Hejka :* Zamierzam prowadzić kolejne opowiadanie o One Direction :) Może mnie kojarzycie z opowiadania o Klaudii i Louisie :P Mam nadzieję, że będzie wam się podobało. Zaraz dodam bohaterów xx